pokaz online

Nieba Informacji

[Information Skies], reż. Metahaven, Korea Południowa 2016, 24

Coś zdarzyło się dziś w drodze do pracy.
Fakty zaczęły padać z sufitu. 
Rozpadł się odwieczny, szczęśliwy świat. 
Zatrzymaliśmy się, szukając części tej pękniętej bańki. 
Pamiętaj: ta historia istnieje tylko, jeśli tego pragniesz. 
Znajdź fragmenty. Wejdź w zaginione marzenie. 
Naciśnij start. 

Wojownik siada. 
Jego dziewczyna o długich paznokciach nieprzytomnie patrzy w telefon. 
Jesteśmy zdobieniami.
Jesteśmy srebrem. 
Jesteśmy nowonarodzonymi smokami z ust niezweryfikowanego źródła. 
Rozpaczliwie szukaliśmy i chyba znaleźliśmy
To źródło, drogę przez las, polanę,
Siebie nawzajem, innych. 

Otwiera się supermarket, przed nim już czeka kolejka rannych ptaszków. 
Codzienne życie to przecież najlepszy pretekst do rozmowy.
Porozmawiajmy o mieszkaniu,
Albo o brudnych naczyniach, oraz o tym, kto zostawił je w zlewie. 
Nasze codzienne rytuały to obrazy, 
Nasze listy zakupów, wiersze. 
Pełny obrót, stań twarzą w twarz z próżnią. 

Dziura w niebie.
Uprzejmie zostawił ją ktoś, kto ostatnio korzystał z toalety. 
Waga duszy mierzona w terabajtach.
Patrzę na ciebie, ale wpatruję się w równinę.
Z zamkniętymi oczami przynajmniej mogę pamiętać. 

Zebraliśmy wątki
Zwane dawniej marzeniem.
Teraz mamy film, dowody na taśmie. 
Każdy może zobaczyć mnie z wewnętrznej pustki, 
Pozbawioną oczu twarz pośrodku idei. 

Ktoś właśnie zniknął w hali dworca, w tłumie.
Przyjechał, aby ukraść przyszłość wmusić we wszystkich swoją prawdę. 

Zamachowcy samobójcy to też ludzie.
Pomyślcie o tym, wszyscy mamy matki. 
Kiedy się urodziłyśmy nie pozwolono nam umrzeć. 
Śmierć to wirtualna rzeczywistość. 
Dogoń ten świat i patrz, jak matki ze łzami w oczach
Żegnają swoje dzieci. 
Ich ojcowie kopią grób, pocąc się w potwornym upale
Na stepie z pikseli. 
W grobie nie ma nikogo. 
Ulgę przynosi tylko woda w butelce.

Wojownik ogląda telewizję jego dziewczyna o długich paznokciach dalej przegląda Snapchata. 
Mamy niezłe życie. 
Jesteśmy pozłacani.
Jesteśmy odbiciami.

Ten ogromny ekran przed nami jarzy się gwiazdami,
Czeka, ozdobiony znakami, 
Które potwierdzają, że masz rację, tak mówią. 
Przez cały ten czas, mówią wspólne, metaliczne, podświetlone od tyłu,
Udostępnione tysiące razy, co najmniej.

Słabnące baterie, blade światło twojego echa, 
Nasz pocałunek w futrze ciemności. 
Przyciągam cię do siebie, potrafię przejrzeć przez góry, 
Oślepiona kolorem. Proszę, pomóż mi. Zapłacę ci
O wiele później. 

Zebraliśmy wątki
Zwane dawniej marzeniem. 
Teraz mamy film, dowody na taśmie. 
Każdy może zobaczyć mnie z wewnętrznej pustki, 
Pozbawioną oczu twarz pośrodku idei. 

Kto wie, co jest prawdziwe?
Kto wie, co nie jest?
Matka wie.
Równoległy dom. Matka wie, gdzie.
On żyje. Ona robi mu śniadanie. 
Miłość poranka, ich śmiech, 
Odgłosy kuchni, powiewające zasłony, otwarte okna, 
Zaloguj się, żeby obejrzeć sequel. 

Nie zdarzyło się nic takiego, jest jeszcze szansa. 
Nie ma dowodów, tylko pogłoski.
Broń nas, pomóż jej, proszę, zapłaci ci za klucz do drzwi tego domu.

Gasną nasze laptopy, gogle, globy.
W niedostatku wyobraźni,
Ruchomego tytanu, 
Wyłącz nawiedzony wzrok.

Wdzięczne lądowanie na ziemi. 
Terytorium, dawne porządki, to trauma i luksus,
Gdy przyjazny starzec siada obok nas i częstuje nas herbatą. 
Prosi, żebyśmy się z nim zgodzili, 
Że nie było żadnego domu, nie ma żadnych gór.
To bezkresne, puste stepy, 
Jak tu się z nim nie zgodzić?

Chwytamy się słów, łapiemy oddech, bo sędzia nie widział jeszcze tego, co my. 
Wysoki sądzie, odpowiadamy, byliśmy tam, a pan nie. 
Otaczają nas góry, walczyłyśmy niczym smoki, 
Oto nasza flaga z cyfrowej satyny, 
Matka z białej, pasiastej bawełny, 
I jej zbolały syn, mój brat, który wrócił do domu, wsłuchajcie się jego radosny śmiech. 

To musi być sen, mówi mężczyzna, albo za dużo czasu spędziłaś gdzie indziej. 
Nigdzie na tej jałowej ziemi nie ma gór.
Nie spotkałem kobiety, którą zdajesz się znać tak dobrze, którą tak ukochałaś. 
Jej syn: słyszałem o nim, zabił siebie i innych. Nie zostało nic
Poza jego imieniem w gazetach.

Wojownik i jego dziewczyna o długich paznokciach leżą ukryci w wysokiej trawie. 
W swoim cichym obozowisku znów patrzą w gwiazdy.
Dziękują maszynom, matce, nieznanym ruchom
Za nowe plony znalezione na grani. 
Porzeczki.

 

  • Polska wersja tekstu towarzyszącego filmowi zamieszczona poza filmem na prośbę Metahaven. 
  •  
  • Tłumaczenie
    • Agata Rudowska
    •  
  • Redakcja językowa
    • Ewa Kozik, Aleksandra Jeglińska