Sanatorium Pod Klepsydrą według Braci Quay
Mężczyzna przemieszcza się pociągiem boczną i tajemniczą linią. Celem podróży jest odwiedzenie umierającego ojca. Wkrótce dociera do sanatorium, które znajduje się na skraju mitycznego lasu...
W latach 70. – za sprawą Andrzeja Klimowskiego – Bracia Quay odkryli kulturę Europy Środkowo-Wschodniej, w tym prozę Brunona Schulza. Fascynacja przerodziła się w wieloletnią pasję. Bracia Quay – bliźniacy Stephen i Timothy – mówią jednym głosem i tam gdzie jeden kończy zdanie, drugi zaczyna. Ich prac o szczególnym nastroju, poetyce i kaligrafii nie da się pomylić z niczym innym, nie da się też zapomnieć. Wielbicielem ich talentu jest m.in. Christopher Nolan, który poświęcił im jedyny stworzony przez siebie dokument.
Pomysł hołdu dla twórczości Schulza narodził się jeszcze w latach 80. XX wieku, gdy ich krótkometrażowa Ulica Krokodyli – jedna z najbardziej nagrodzonych animacji w historii kina – była pierwszą od czasów wersji Wojciecha Jerzego Hasa adaptacją tej wyjątkowej literatury.
Sanatorium Pod Klepsydrą według Braci Quay powstawało 19 lat. Początkowo nikt nie chciał go sfinansować, więc twórcy kręcili go na własną rękę w przerwach między zleceniami. Filmowali Alison Bell i Zenaidę Yanowsky z nadzieją, że włączą te sceny do filmu-hybrydy, złożonego z kunsztownych dekoracji, rekwizytów i lalek, z malarskich pejzaży uzyskanych komputerowo. Muzykę stworzył Timothy Nelson, na lata przed tym zanim powstały pierwsze obrazy. Wokół tej kompozycji bracia Quay zbudowali rytm filmowych ujęć. W końcu udało im się znaleźć koproducentów: Telewizję Polską i British Film Institute.