broszura

Dwie rozmowy z Ryszardem Stanisławskim

Publikacja towarzysząca wystawie Ryszard Stanisławski. Muzeum Otwarte, którą można było oglądać w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski od 4 grudnia 2006 do 21 stycznia 2007 roku. Kuratorami ekspozycji byli Paweł Polit i Agnieszka Szewczyk. Na wystawie wykorzystano materiały archiwalne udostępnione przez Olgę Stanisławską, Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk.

W listopadzie 2006 roku Piotr Rypson napisał: „Opublikowane w tej książeczce rozmowy z Ryszardem Stanisławskim odbyliśmy u schyłku lata 2000 roku. Od pewnego czasu dyskutowaliśmy już o dłuższym wywiadzie, który przedstawiłby jego karierę krytyka, kuratora i muzealnika, wybory, jakich dokonywał, uczestnictwo w powojennej scenie artystycznej w Polsce i na świecie. Stanisławski odegrał bowiem – o czym warto przypominać – pierwszorzędną rolę dla utrwalenia obecności sztuki polskiej na Zachodzie, postrzegania jej jako nieodrodnej gałęzi kultury, wyrastającej z tych samych tradycji awangard Wschodu i Zachodu Europy. Działalność Muzeum Sztuki w Łodzi, organizowane przez nie wystawy i publikacje, była dla mnie, podobnie jak dla wielu artystów, krytyków i historyków sztuki, fundującym doświadczeniem sztuki XX wieku. Prawda, że kolekcja łódzka, stworzona przez grupę a.r. w latach trzydziestych stanowiła wyjątkowo atrakcyjne instrumentarium dla zespołu muzealników, niemniej zasługą historyczną Ryszarda Stanisławskiego było zbudowanie na jej bazie nowoczesnej, jak na tamte czasy, działalności – i znakomitego zespołu współpracowników. Na tle PRL-owskiej przeciętności sukces Muzeum Sztuki w dużej mierze wynikał z talentów i osobowości jego dyrektora, który z czasem stał się dla młodszych uczestników życia artystycznego postacią, którą Anglicy określają mianem Grand Old Man. Co więcej, w okresie relatywnej izolacji Polski, znajdującej się po tej gorszej stronie Żelaznej Kurtyny, został on również autorytetem na światowych salonach sztuki; dość wspomnieć uczestnictwo w radach programowych muzeów, takich jak nowojorska MoMA czy Jeu de Paume w Paryżyu, licznych jury znaczących wystaw międzynarodowych i festiwali, komitetów redakcyjnych czasopism. Co jakiś czas więc namawiałem Ryszarda Stanisławskiego do rozpoczęcia «rozmowy – rzeki», uważając że jego wyjątkowa droga poprzez świat sztuki, zaludniona znakomitymi postaciami, ozdobiona często przezeń przytaczanymi anegdotami – i skrząca się konkluzjami pełnymi mądrości płynącej z bogatego doświadczenia, którymi oszczędnie szafował, ze wszech miar zasługuje na poznanie. Z właściwym sobie taktem odkłamał on termin rozpoczęcia cyklu rozmów, będąc do ostatnich miesięcy swego życia zajętym rozmaitymi przedsięwzięciami. Ostatecznie więc zaczęliśmy nagrywanie rozmów we wrześniu 2000 roku, jak się okazało, niestety na niespełna trzy miesiące przed jego śmiercią. Rozmowy odbyły się w domu na Służewie w Warszawie; towarzyszyła podczas nich Olga Stanisławska, opiekująca się ojcem w czasie choroby. Czas pozwolił jedynie na zapis wspomnień dotyczących wczesnego okresu powojennego i lat paryskich, bardzo ważnych dla ukształtowania się zainteresowań przyszłego kuratora i muzealnika, i odpowiadających w jakiejś mierze na istotne pytanie: «skąd się ktoś taki jak Pan wziął, panie Stanisławski?»”.

5 zł